Piractwo, czyli pobieranie plików w internecie

Dość zastanawiająco piractwo już nikomu nie kojarzy się z atakiem na pełnym morzu przez członków załogi jednego statku na drugi. W XXI wieku piractwo nabrało nowego znaczenia, będąc potocznym określeniem działalności polegającej na naruszaniu cudzej własności intelektualnej we wszelki możliwy sposób. Może to nastąpić między innymi poprzez podrabianie znanych marek, jednak w czasach internetu najpowszechniejszym typem naruszeń własności intelektualnej jest pobieranie z internetu filmów, muzyki, książek, czy programów komputerowych. I o tym w dzisiejszym artykule.

W pierwszej kolejności wyjaśnić jednak należy, że film, płyta, książka czy program komputerowy, podobnie jak każdy inny przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia – jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. 2006 r. nr 90, poz. 631 tekst jednolity ze zmianami, zwana dalej. u.p.a.). Utwór jest przedmiotem prawa autorskiego od chwili ustalenia, chociażby miał postać nieukończoną, a ochrona przysługuje twórcy niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności. Nie trzeba więc być zarejestrowanym w ZAIKS-ie czy innych organizacjach chroniących prawa twórcy, aby utwór podlegał ochronie prawnej.

Ochrona twórcy przejawia się w zagwarantowaniu mu praw, które podzielić można na autorskie prawa osobiste i prawa majątkowe. Prawa osobiste odnoszą się do sfery niemajątkowych (pozaekonomicznych) interesów twórcy i obejmują prawo do autorstwa utworu, oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo, nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania, decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności, czy nadzoru nad sposobem korzystania z utworu. Z kolei prawa majątkowe są to prawa do  do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu. Jeśli więc twórca filmu decyduje o jego rozpowszechnieniu w kinach, gdy tymczasem ktoś film ten nagra i umieści w internecie, to zdecydowanie narusza tym prawa majątkowe twórcy. A czy prawa te naruszy ktoś, kto taki film pobiera?

Co to zasady – tak, jest jednak jeden wyjątek w art. 23 ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych, zgodnie z którym bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego. Jest to tzw. dozwolony użytek osobisty. Oznacza to, że wolno pobierać już udostępnione – czy legalnie, czy też nielegalnie – pliki z muzyką czy filmami bez konieczności uzyskania odrębnej zgody uprawnionego lub zapłaty wynagrodzenia za nie. Niemniej jednak to pobranie pliku nie może mieć na celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a cel własnego użytku może być co najwyżej naukowy, kolekcjonerski, archiwalny czy też rozrywkowy.

Podkreślić należy, że wolno ściągać pliki już udostępnione, przy czym udostępnienie plików nie musi być zgodne z prawem. Tak więc jeśli filmy czy muzyka zostały wbrew wiedzy czy zgody twórcy udostępnione w sieciach p2p (peer to peer), to nie ma to żadnego znaczenia dla osoby, która z plików tych zamierza korzystać na własny użytek. Idąc dalej, jedno z prezentowanych w doktrynie stanowisk podkreśla, że internauta w Polsce może więc legalnie pobrać kopię filmu zarejestrowanego przez widza kamerą w kinie w Stanach Zjednoczonych, nawet jeżeli w Polsce film ten nie był jeszcze wyświetlany (tak Chwalba J., „Pobieranie filmów z internetu i muzyki to nie kradzież”, Rzeczpospolita, PCD 2008/8/21).

Oczywiście, mowa tu o pobieraniu plików z internetu, które w granicach dozwolonego użytku, przy spełnieniu powyższych warunków, bezprawne nie będzie. Bardzo często jednak ściągając film czy muzykę – np. za pośrednictwem tzw. torrentów – jednocześnie udostępniamy pliki innym użytkownikom, a takie działanie jest już nielegalne. Mówi o tym art. 116 ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych stanowiąc, że kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Co więcej, jeżeli udostępniliśmy w sieci pliki w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlegamy karze pozbawienia wolności do lat trzech.

Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku programów komputerowych, albowiem jak stanowi art. 278 § 2 kodeksu karnego, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Przestępstwo kradzieży programu komputerowego z art. 278 § 2 k.k. oznacza więc wszelką formę przejęcia takiego programu bez zgody jego dysponenta w taki sposób, który umożliwia wykorzystywanie tego programu przez osobę nieuprawnioną (tak Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z dnia 8 lipca 2009 r., II Aka 98/09). Co prawda działanie sprawcy musi być ukierunkowane na osiągnięcie korzyści majątkowej, sądy uznają jednak, że osiągnięcie korzyści majątkowej w rozumieniu komentowanego przepisu może wyrażać się już w nieodpłatnym uzyskaniu programu komputerowego, albowiem korzyść stanowi tu uniknięcie strat w majątku (tak Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z dnia 24 stycznia 2013 r., II AKa 495/13). Czyli mówiąc wprost – naszą korzyścią jest to, że nie zapłaciliśmy za pobrany program komputerowy.

Programy komputerowe zawsze więc powinny być wykorzystywane na podstawie odpowiedniej licencji producenta (dokumentu upoważniającego posiadacza do korzystania z programu), co często wiąże się z uiszczeniem odpowiedniej opłaty. Najprostszym przykładem jest tutaj program Microsoft Office, za który trzeba zapłacić od 299 zł wzwyż, a którego pirackie wersje są wszechobecnie dostępne. Wspomnieć jednak należy, że są takie programy, które można używać i rozpowszechniać za darmo (tzw. freeware), czy choćby tylko użytkować już bez rozpowszechniania (np. adware), a które stanowią bezpłatne alternatywy dla programów płatnych. Oczywiście, również takie programy chroni licencja producenta, a każde korzystanie z programu komputerowego wbrew warunkom licencji stanowić będzie naruszenie praw autorskich i może stanowić przestępstwo.

Jednak poza odpowiedzialnością karną, osoba, która narusza cudze prawa autorskie, ponosi także odpowiedzialność cywilną przewidzianą m.in. w art. 79 ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych. Zgodnie z powołanym przepisem, uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa zaniechania naruszania usunięcia skutków naruszenia, ale co istotniejsze – naprawienia wyrządzonej szkody. Naprawienie szkody może nastąpić w dwojaki sposób: uprawniony może domagać się odszkodowania w pełnej wysokości, obejmującego straty, które uprawniony poniósł, jak i korzyści, których nie uzyskał, a które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono. Uprawniony może również domagać się zryczałtowanego odszkodowania poprzez żądanie zapłaty dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu. Jeśli więc bezprawne działanie polegało na rozpowszechnianiu filmu w internecie bez zgody twórcy, to stosowne wynagrodzenie oznacza opłatę, jaką twórca żądałby za udzielenie licencji na rozpowszechnianie tego filmu w internecie. Sądy wielokrotnie już wskazywały, że wynagrodzenie „stosowne” to takie wynagrodzenie, jakie otrzymałby autor, gdyby osoba, która naruszyła jego prawa majątkowe, zawarła z nim umowę o korzystanie z utworu w zakresie dokonanego naruszenia (tak m.in. Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z dnia 4 marca 2014 r. I ACa 1147/13).

Dodatkowo, uprawniony może się domagać jednokrotnego albo wielokrotnego ogłoszenia w prasie oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie lub podania do publicznej wiadomości części albo całości orzeczenia sądu wydanego w rozpatrywanej sprawie, w sposób i w zakresie określonym przez sąd, a nawet zapłaty przez osobę, która naruszyła autorskie prawa majątkowe, odpowiedniej sumy pieniężnej, nie niższej niż dwukrotna wysokość uprawdopodobnionych korzyści odniesionych przez sprawcę z dokonanego naruszenia, na rzecz Funduszu Promocji Twórczości, gdy naruszenie jest zawinione i zostało dokonane w ramach działalności gospodarczej wykonywanej w cudzym albo we własnym imieniu, choćby na cudzy rachunek.

Z powyższego wynika więc, że najbardziej dotkliwym skutkiem naruszenia cudzych praw autorskich może okazać się konieczność naprawienia szkody tym wyrządzonej. Warto mieć to na uwadze, gdy decydujemy się ściągnąć film czy płytę z internetu, które możemy nabyć w sklepie za niewielką kwotę.

Scroll to top

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce.